Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 lutego 2013

Naturalny dezodorant w sztyfcie

W 100% naturalny dezodorant nie jest szkodliwy dla organizmu. Nie blokuje gruczołów potowych i nie zaburza pracy hormonów. Nie ma negatywnego wpływu na organizm, jak się to dzieje w przypadku chemicznie produkowanych dezodorantów.


A oto i przepis na bardzo prosty i szybki do przyrządzenia antyperspirant. Będziemy korzystać z:


SODY OCZYSZCZONEJ - usuwa nieprzyjemny zapach potu i zapobiega poceniu, jest zamiennikiem talku, tak więc zapobiega również odparzeniom. Soda świetnie odświeża. Nie jest szkodliwa dla organizmu.

SKROBII KUKURYDZIANEJ - ma świetne właściwości chłonne, wiąże wilgoć (pot), Nadaje skórze jedwabistość i zmiękcza.

OLEJU KOKOSOWEGO - ogranicza ilość bakterii  odpowiedzialnych za rozkład potu (Jeśli nie posiadasz oleju kokosowego, możesz go ominąć całkowicie, by w ten sposób stworzyć dezodorant w proszku).

OLEJKU ETERYCZNEGO (opcjonalnie) - nadaje zapach. Warto skorzystać np. z olejku z drzewa herbacianego, który dodatkowo ma działanie antybakteryjne (można dodać również do wersji dezodorantu w proszku).

Przepis:
Sodę oczyszczoną i skrobię kukurydzianą łączymy w proporcji 1:1 (czyli np. łyżka sody + łyżka skrobii). W zależności od tego ile chcemy przyrządzić dezodorantu, na 2 łyżki proszku (soda+skrobia) dodajemy ok. łyżkę płynnego oleju kokosowego.
Dodajemy kilka kropel olejku eterycznego i mieszamy. Możemy ugniatać paluszkami, by lepiej rozrobić.
Po rozmieszaniu formujemy kształt (najwygodniejsza jest kuleczka) lub upychamy do zużytego pojemniczka po dezodorancie w sztyfcie.
 Wkładamy do lodówki, by stwardniał. 
Po wyciągnięciu z lodówki można normalnie z niego korzystać

Po rozrobieniu powinien mieć taką konsystencję, by móc z niego uformować jakiś kształt:

  
Można przechowywać w lodówce, będzie wygodniejszy w użytkowaniu
Wykorzystaj go w okresie od 3-4 miesięcy.

Oleju kokosowego nie możemy zastąpić innym, ponieważ jest to jedyny olej, który w temperaturze niższej niż 25st. zmienia postać z płynnej w stałą. 

Tak przyrządzony antyperspirant można wykorzystać również jako dezodorant do potliwych rąk i stóp.
 

wtorek, 15 stycznia 2013

Mieszanka myjąca do twarzy na bazie olejów (zmodyfikowane OCM)

Coś nowego dla osób, które lubią →OCM←.
Opisywałam OCM na swoim blogu jakiś czas temu. Sama uwielbiam stosować tę metodę oczyszczania twarzy, jednak nie ukrywam - jest ona czasochłonna i nie zawsze znajduję rano te 10 minut, by ją zastosować. Dlatego postanowiłam ją nieco zmodyfikować i kiedy brakuje czasu, korzystam z własnej wersji.

   
Jak pisałam już wcześniej TUTAJ:

"(...) nasza skóra produkuje sebum w różnym stopniu – jeśli jest go za dużo, skóra jest tłusta, bądź mieszana. Jeśli jednak skóra produkuje go zbyt mało, staje się sucha. Sebum jest warstwą ochronną naszej skóry. Wiele dziewczyn walcząc z tłustą skórą stosuje kosmetyki na bazie alkoholu, czy inne sztuczne specyfiki, które całkowicie niszczą tę warstwę, co w rezultacie staje się dla skóry sygnałem, że musi się jeszcze szybciej zabezpieczyć i w efekcie rozpoczyna intensywnie wydzielać łój. Nie trudno domyślić się, że jeszcze przed wyjściem z domu będziemy świecić się jak choinka Bożonarodzeniowa."

Dlatego też mieszanka ta pozwala zachować naturalną warstwę ochronną skóry, zapewniając jej optymalne natłuszczenie. Warunek jest tylko jeden:

ŻEL, KTÓREGO UŻYJEMY DO POŁĄCZENIA Z OLEJAMI NIE MOŻE ZAWIERAĆ SILNYCH DETERGENTÓW (jak np. SLS-y), ponieważ zmyją one całkowicie oleje z naszej twarzy i nici z efektu. Powinny zawierać tylko łagodne środki myjące.

PRZYGOTOWANIE i SKŁADNIKI:
  • Żel do mycia twarzy bez silnych detergentów myjących - polecam żel do mycia dla dzieci Babydream z aloesem (dostępny tylko w Rossmannie. Jest to chyba jedyna marka kosmetyków drogeryjnych, której ufam i stosuję od dłuższego czasu). Koszt ok 6-7zł. W promocji czasami jest jeszcze tańszy.
  • Olej rycynowy
  • Olej bazowy (np. kokosowy, z pestek moreli, czy arganowy) - NIERAFINOWANY i z pierwszego tłoczenia, najlepiej organiczny.
  • Pojemnik do przechowywania mieszanki (najwygodniejszy jest z dozownikiem)
Przy tworzeniu mieszanki składniki dodajemy w takich samych proporcjach jak przy OCM, jednak na końcu do mieszanki olejowej dodajemy ok 40% żelu. Zaraz wyjaśniam jak dokładnie ma to wyglądać, jednak na początek dla przypomnienia powtarzam w jakich proporcjach mieszamy oleje:

Skóra sucha - 10% oleju rycynowego na 90 % oleju bazowego 

Skóra mieszana - 20% oleju rycynowego na 80% oleju bazowego 
Skóra tłusta - 30% oleju rycynowego na 70 % oleju bazowego 
  
 Teraz załóżmy, że mam cerę mieszaną i chcę mieć 100ml mieszanki do mycia twarzy. Do tego celu potrzebuję 60ml samych olejów, tak więc mieszam oleje w ilościach (12ml oleju rycynowego + 48ml oleju bazowego). A ponieważ oleje muszą zostać usunięte z twarzy, na końcu do całej mieszanki olejowej dodajemy ok 40ml żelu, który pozwoli nam usunąć ich nadmiar z twarzy, pozostawiając ochronną warstwę.

Dla mojej mieszanej cery ta mieszanka jest idealna. Wy jednak musicie ustalić własne proporcje na podstawie obserwacji Waszej skóry po użyciu mieszanki. Jeśli jest zbyt tłusta, dodajemy więcej oleju rycynowego, zmniejszając ilość oleju bazowego. Jeśli jest sucha, postępujemy odwrotnie. Jednak zawsze pozostawiamy ok 40% żelu, ponieważ mieszanka olejów musi dzięki niemu zostać częściowo usunięta ze skóry.
Pamiętajcie by przede wszystkim nie stosować rafinowanych olejów, ponieważ mogą być przyczyną zapychania skóry i powodować wysypki.
Pamiętajcie też o gęstości oleju (więcej w notatce o OCM) - oleje gęste stosujemy tylko do skóry suchej. Oleje o średniej gęstości do mieszanej, a oleje "lekkie" do cery tłustej.

ZASTOSOWANIE:

Po wcześniejszym usunięciu makijażu np. wacikiem nasączonym wodą (jeśli po wodzie nie zejdzie, wystarczy odrobina oleju) na suchą skórę wmasowujemy okrężnymi ruchami niewielką ilość mieszanki (ok. łyżeczkę lub ciut więcej), masując dokładnie skórę w każdym miejscu, najlepiej w taki sposób, by wytworzyć ciepło - dzięki temu otworzą się pory i mieszanka lepiej w nie wniknie, usuwając brud.
Twarz najlepiej zmywać bardzo ciepłą wodą (lub co najmniej ciepłą). Na koniec możemy ją opłukać wodą bardzo zimną, by zamknąć pory.

To bardzo fajna metoda dla osób, które są leniuchami lub nie mają czasu na zabawę z OCM. Ta mieszanka pozwala zachować warstwę ochronną skóry, którą zazwyczaj samym żelem się zmywa.

Co jeszcze zauważyłam po dłuższym stosowaniu?

- zanikanie powstających wągrów
- szybkie wysychanie syfków, które się pojawiły przed stosowaniem mieszanki
- doskonałe nawilżenie skóry
- koniec świecącego nosa.

Na pewno warto spróbować dodać oleje do ulubionego żelu - PODKREŚLAM raz jeszcze! - zawierającego tylko łagodne środki myjące, ponieważ wzbogaca to znacznie żel, który stosujemy. Tworzy fajną barierę ochronną na skórze i zdecydowanie mniej się ona przetłuszcza - właściwie problem świecącej cery znika po kilku dniach.
Mnie osobiście ta metoda odpowiada, więc mogę polecić :)

Na początku stosowania skóra może zareagować zaostrzeniem wyprysków, jednak niekoniecznie. Mija to jednak w ciągu ok tygodnia i skóra się przyzwyczaja, regenerując się całkowicie. 

Osobiście po umyciu twarzy przeważnie nie stosuję już nic, ponieważ mieszanka, którą stworzyłam jest dla mojej cery idealna. Czasami w mokrą skórę wmasowuję ok 5 kropli ulubionego oleju - arganowego lub lnianego, a następnie lekko dotykam ręcznikiem twarzy, wchłaniając pozostałą wodę.

Jeśli zawsze po myciu twarzy używasz kremu, polecam zastosować →tonik z mleka←, który będzie wisienką na torcie :)

czwartek, 10 stycznia 2013

Matujący krem z glinką (z minerałami)


Ten krem jest jednym z moich ulubionych - do przyrządzenia w błyskawiczny sposób. Świetnie matuje cerę w ciągu dnia. Bardzo fajnie działa na skórę - po przebudzeniu wygląda lepiej, jest promienna, mięciutka i gładka.

W momentach kiedy nie korzystałam z OCM miałam mały problem ze świecącym nosem, a ten krem idealnie sobie z nim radził. Mnie osobiście daje kilkugodzinny efekt - później wystarczy tylko przyprószyć nos glinką (zwyczajnie pędzelkiem, jak normalny puder) i z miejsca świecenie ustępuje na dłuższy czas.

Glinka jest idealna do walki z niedoskonałościami skóry. Każdy jej rodzaj ma jednak szereg innych zalet:

GLINKA BIAŁA
Jedna z najdelikatniejszych glinek i z tego względu polecana dla skóry delikatnej, wrażliwej, suchej i dojrzałej. Dzięki zawartości glinu ściąga pory i absorbuje nadmiar sebum, co sprawia, że z powodzeniem może być używana także dla wrażliwej cery tłustej i mieszanej. Stosowana regularnie jako maska oczyszcza i wygładza, łagodzi podrażnienia oraz poprawia koloryt skóry. 
Glinka biała ma właściwości ściągające, gojące i zabliźniające. Łagodnie ściąga pory, rewitalizuje, odświeża, odżywia i wygładza cerę. Glinka przeznaczona do pielęgnacji cery normalnej oraz suchej, delikatnej, wrażliwej lub zmęczonej ze zmarszczkami.

GLINKA ZIELONA
Znajduje zastosowanie przede wszystkim w pielęgnacji cery tłustej i trądzikowej. Posiada silne własności odtłuszczające, matujące, oczyszczające i lekko złuszczające skórę. Działa przeciwzapalne, przyśpiesza gojenie skóry, mineralizuje ją i oczyszcza z toksyn.
Glinka zielona ma wspaniałe właściwości dezynfekujące, absorpcyjne i gojące. Doskonale leczy trądzik, wypryski, wrzody, pielęgnuje i regeneruje zmęczoną cerę również podczas leczenia, odkażając ją i wzmacniając. Odżywia zmęczoną cerę, zmniejsza i zapobiega zmarszczkom.

GLINKA ŻÓŁTA
Znajduje zastosowanie przede wszystkim w pielęgnacji cery tłustej, mieszane i trądzikowej. Posiada cechy charakteryzujące glinkę różową i zieloną - odtłuszcza, matuje i oczyszcza. Działa przeciwzapalne, przyśpiesza gojenie skóry, remineralizuje ją i oczyszcza z toksyn. Działa odtłuszczająco i ściągająco, bakteriostatycznie (bakterie gram dodatnie). Stymuluje cyrkulację krwi, eliminuje toksyny i zanieczyszczenia. Łagodnie złuszcza martwe komórki i oczyszcza skórę - dostarcza jej cennych minerałów. Przy okazji stymuluje naturalny system regeneracji. Ujędrnia, wygładza i witalizuje skórę, rozjaśnia i wyrównuje jej koloryt.

GLINKA CZERWONA
Glinka czerwona znajduje zastosowanie w pielęgnacji cery tłustej i normalnej. Działa delikatnie odtłuszczająco i łagodniej ściąga pory niż glinka zielona. Polecana jest dla cery z trądzikiem różowatym, zapobiega także rozszerzaniu się naczynek krwionośnych. Remineralizuje skórę, oczyszcza z toksyn.
Leczy i łagodzi trądzik różowaty, zapobiega także pękaniu naczynek krwionośnych. łagodnie ściąga pory i wygładza skórę. W rezultacie skóra staje się świeża, gładka i aksamitna o brzoskwiniowym zabarwieniu. Systematyczne stosowanie glinki czerwonej zapewni obkurczenie i uszczelnienie naczynek krwionośnych. Szczególnie dobrze działa na skórę tłustą i mieszaną, a jednocześnie wrażliwą.

GLINKA RÓŻOWA
Bardzo delikatna glinka różowa jest połączeniem dwóch różnych naturalnych glinek: białej i czerwonej. To mieszanka, składająca się z 2/3 z glinki białej i 1/3 glinki czerwonej. Takie połączenie daje delikatną kompozycję glinki różowej, z zachowaniem wszelkich atrybutów glinek czerwonej i białej. Glinka różowa ma właściwości zabliźniające, dezynfekujące i wygładzające. Daje efekt ściągający, wzmacniający, a jednocześnie kojący i odprężający. Przeznaczona do pielęgnacji skóry wrażliwej i delikatnej, również ze skłonnościami do alergii i podrażnień.

GLINKA MAROKAŃSKA (ghassoul/rhassoul)
Wykazuje działanie silnie oczyszczające i wygładzające. Przeznaczona do cery mieszanej, tłustej oraz trądzikowej. Doskonale usuwa sebum z powierzchni skóry, przy czym nie powoduje uczucia wysuszenia i podrażnienia. Skóra jest wyjątkowo oczyszczona, wygładzona, matowa, a cera wygląda zdrowo. Dla osób z problemem przetłuszczającej się cery i skłonnością do wyprysków, a także dla cer dojrzałych (efekt liftingu). Działanie glinki Ghassoul polega na absorpcji zanieczyszczeń (Ghassoul charakteryzuje wyjątkowa absorpcyjność: 15g glinki jest w stanie wchłonąć 25 ml wody). Obrazowo mówiąc, glinka działa jak bibuła.

W związku z tym co napisane zostało powyżej, połączenie glinki z kremem może spowodować po pewnym czasie rozwarstwienie się, mówiąc dokładnie - po wymieszaniu kremu z glinką i odczekaniu pewnego czasu, może wytrącić się woda zawarta w kremie. Wystarczy jednak przemieszać ją ponownie i użyć jak co dzień.

PRZEPIS:

Na 50ml kremu dajemy łyżeczkę glinki w proszku (ok 2-5ml) - możemy dodać więcej, jednak wiem z doświadczenia, że po wyschnięciu może zrobić się nam maska na twarzy, więc polecam ilość "bezpieczną". Być może ilość ta zależy od natłuszczenia cery - eksperymentuj więc :) 
Możemy dodać też kilka kropli witaminy A i E (polecam TOKOVIT, ponieważ jest to firma, która jako jedna z nielicznych nie produkuje witamin syntetycznych, ale takie, które mają naturalne pochodzenie). Mieszamy dokładnie.


Osobiście korzystam z glinki marokańskiej - nadaje cerze delikatnej barwy beżu, a przy okazji minerały w niej zawarte świetnie działają na skórę. Po dłuższym stosowaniu cera staje się gładka, znikają zaczerwienienia. 

Wskazanym jest nie wmasowywać zbyt długo kremu, ale szybko rozsmarować go na skórze i pozostawić do wyschnięcia. Może pojawić się lekkie uczucie ściągnięcia, jednak mija z czasem, gdy cera nieco się przetłuści. Możesz używać mieszanki również na wybrane partie, które w ciągu dnia najszybciej się przetłuszczają.

Polecam Wam używanie jak najbardziej łagodnego kremu, który jest dopasowany do Waszej cery - najlepiej by był to krem dla dzieci z atestami lub samorobiony bez zapychających składników. 
Niestety nie mam jeszcze przepisu na krem własnej produkcji, dlatego korzystam ze sprawdzonych marek jak Babydream (dostępne tylko w Rossmanie) lub "Johnson's baby - krem intensywnie pielęgnujący. Są to kremy, które sprawdziłam i nadają się nawet do cery bardzo wrażliwej ze skłonnością do pękania naczynek. Póki co najlepiej sprawuje się u mnie Johnson's.
 
Podzielcie się wrażeniami po użyciu :)


wtorek, 2 października 2012

Sposób na nadmierne owłosienie

Dziś bardzo krótki post na temat nadmiernego owłosienia. 
Znamy wiele naturalnych metod - jak nitkowanie, czy depilacja 
pastą cukrową (które opiszę za jakiś czas). Jednak istnieje także 
inna, mniej znana metoda, z której korzystają Hinduskie 
kobiety, które posiadają zwykle ciemną karnację i widoczne 
nadmierne owłosienie.

Jest to Ajuwerdyjska technika zwalczania nadmiernego owłosienia. Wymaga dużo cierpliwości i czasu, ale powoduje z czasem jego zanik i osłabienie.

Zwróć uwagę na partie ciała, które są najbardziej wystawione na pocieranie (tj. wewnętrze strony rąk, dłonie, zgięcia łokci i kolan). Metoda ta działa na tej samej zasadzie - pocierania i osłabiania cebulek włosa.
Mieszamy gram mąki z kurkumą i taką mieszanką nacieramy
miejsca, z których chcemy pozbyć się meszku (efekt peelingu jest praktycznie nieodczuwalny).

Wymaga regularnego stosowania przez ok 5 minut dziennie, codziennie.
Ta metoda nie usuwa na stałe włosków, lecz wyciera je i sprawia, 
że odrastają bardzo wolno. 


UWAGA! Post edytowany z powodu braku informacji nt. sposobu stosowania.
Efekty dostrzeżesz po kilku tygodniach/miesiącach regularnego stosowania - dopiero wtedy włoski będą słabnąć, rozjaśniać się i staną się mniej widoczne. Nie zauważysz efektu po kilku zastosowaniach.

wtorek, 11 września 2012

MLEKO - kosmetyk z lodówki

Dziś nastąpił przełom - spojrzałam rano w lustro i nigdy nie byłam tak zadowolona ze swojej cery jak w tej chwili - zero zaskórników, krostek, czerwonych miejsc. Skóra jest idealna. 
Jak dokonałam tego w niecały tydzień?

MLEKO - od dziś mój niezastąpiony kosmetyk jeśli chodzi o pielęgnację twarzy. Używam go zamiast toniku 2 razy dziennie - rano i wieczorem po dokładnym oczyszczeniu i umyciu twarzy. 
Po prostu przecieram twarz wacikiem nasączonym mlekiem (prosto z lodówki z butelki). Następnie czekam aż wyschnie całkowicie - następuje w tym czasie dość mocne ściągnięcie skóry na twarzy. I dopiero na wyschniętą twarz nakładam krem.

Mleko nie klei się na twarzy - przynajmniej mnie nie sprawia żadnego dyskomfortu, a jestem wyczulona na tym punkcie. Przypuszczam, że nie będzie ta metoda odpowiadać jedynie tym, którzy go nie lubią lub są na nie uczuleni. Na twarzy pozostaje delikatny zapach mleka, jednak odpowiedni krem go maskuje... choć dla mnie osobiście jest on bardzo przyjemny, taki dzieciaczkowaty :-)

Ważne jedynie jest, by używane przez Was mleko nie było kwaśne. Ja używam świeżego 3,2% Z KRÓTKĄ DATĄ PRZYDATNOŚCI. Przypuszczam, że nie ma znaczenia czy będzie to 3,2% czy inne. Ponoć mleko kozie ma najwięcej cudownych właściwości :)

I uważajcie na linię włosów w czasie smarowania twarzy. Jeśli przejedziecie po włosach, przykleją się do skóry i trzeba będzie znów myć wodą :)

Dzięki zawartości białka w mleku, skóra staje się mięciutka i delikatna, bardziej naciągnięta, zmniejszają się również zmarszczki (w moim przypadku tzw. kurze łapki - w momencie kiedy się śmieję, skóra w tym miejscu jest bardziej naciągnięta niż kiedyś).
Lipidy zawarte w mleku delikatnie natłuszczają i wygładzają naskórek. Kwas mlekowy delikatnie złuszcza martwe komórki - bardzo spodobał mi się ten fakt, więc na razie nie korzystam z peelingów, a cera mimo wszystko jest gładziutka. A bakterie znajdujące się w kwasie mlekowym pozwalają zachować właściwe pH skóry.
Cera z dnia na dzień się poprawia, ponieważ mleko wnika w najmniejsze szczelinki skóry (w przeciwieństwie do wody). Skóra wygładza się, znikają zaczerwieniania i wszystkie zaskórniki.

O tej metodzie dowiedziałam się na forum wizażu. Nie wiem dokładnie jak nazywał się wątek, więc nie podam Wam linka, ale postaram się w razie potrzeby szczegółowo odpowiedzieć na wszystkie pytania.

Dziewczyny pisały w większości przypadków, że smarowały po umyciu twarz mlekiem, a po pół godziny zmywały wodą. Ja go nie zmywam w ogóle i zupełnie mi nie przeszkadza. Nie wiem jak sprawdzi się pod pudrem/podkładem, ponieważ nie używam tego typu rzeczy, ale wiem jedno:

Po tygodniu-dwóch nie będziecie musiały ich w ogóle używać :-) 

Polecam, polecam z całego serca! Musisz wypróbować tę metodę, a na pewno się nie zawiedziesz. W moim przypadku cała kuracja trwała niecały tydzień, jednak nie miałam wielkich problemów z cerą. Nie wiem ile może potrwać przy większych "zniszczeniach", ale jestem pewna, że pierwsze efekty zauważysz już po 3-ech dniach :)

środa, 5 września 2012

Żelatynowe plasterki na wągry


Swego czasu krążąc po sieci w poszukiwaniu informacji nt. Pozbycia się wągrów, wpadłam na genialny przepis, który z całego serducha Wam polecam :)

To maska przygotowana z żelatyny i mleka. W zależności od tego ile potrzebujemy mieszanki, możemy wsypać różną ilość składników, ale na okolice nosa i brodę, wystarczą ilości podane niżej.



Potrzebujemy:

- 1 łyżeczkę żelatyny
- 1 łyżeczkę mleka
- oczywiście samą łyżeczkę :P
- i małe naczynko do wymieszania składników

Pamiętaj o terminie przydatności składników!
  1. Mieszamy żelatynę z mlekiem w naczynku. Następnie DELIKATNIE podgrzewamy mieszankę w mikrofali lub w inny sposób, nie doprowadzając do wrzenia.
  2. Na DOKŁADNIE oczyszczoną z makijażu i zabrudzeń twarz, nakładamy mieszankę palcami bądź pędzelkiem (który najlepiej poświęcić jedynie do tego celu) tak by dotarła dokładnie do każdego zakamarka. Ważne jest by była ona świeżo przyrządzona, ponieważ zastygnięta do niczego już nie posłuży, a odgrzewana ma mniejszą skuteczność.
  3. Czekamy do całkowitego jej zastygnięcia – dłuższe jej trzymanie nie ma żadnego znaczenia, ponieważ nie ma ona wartości odżywczych. Powoli, ostrożnie ściągamy całość.
  4. Po zakończonym zabiegu, koniecznie zanurz ściereczkę w bardzo bardzo zimnej wodzie i przyłóż ją na parę chwil do twarzy, by zamknąć otwarte pory.
Przed nałożeniem mieszanki nie rób żadnych zabiegów otwierających pory (parówek itp.), ponieważ nałożenie ciepłej mieszanki wystarczająco je otworzy.

Przeciwwskazania:

  • Zabieg można powtarzać wedle potrzeb, jednak odradzam stosować go częściej niż raz na tydzień (a nawet dwa), ponieważ ma naprawdę mocne działanie – dosłownie wągry przyklejają się do odklejonego plasterka.
  • Nie zaleca się też stosowania mieszanki na całą twarz i na aktywne pryszcze, ponieważ ma silne działanie, może podrażniać i szczypać. A już przede wszystkim unikać kontaktu w włosami i brwiami – ciężko usunąć ją później bez wyrwania włosów ;)
  • Osoby z cerą naczynkową nie powinny jej stosować, ponieważ tego typu cerze wysoka temperatura nie służy.

Dajcie znać, czy jesteście zadowolone z efektów, ja jestem zachwycona :)

wtorek, 4 września 2012

Bezsilność w walce z wypadającymi włosami?

Wiele z nas miewa problem wypadających garściami włosów. 
Normą jest ok kilkanaście włosów na dzień.
 Często są one są przesuszone, zniszczone pomimo dobrej pielęgnacji i zdrowego odżywiania.

Wypadające w nadmiarze włosy mogą być objawem anemii lub niedoczynności tarczycy, więc przed podjęciem jakichkolwiek kroków należy przeprowadzić podstawowe badania krwii, by ustalić przyczynę ich osłabienia.

Jeśli wszystkie z powyższych możliwości zostały wykluczone, zwróćmy uwagę, czy zbyt często nie suszymy włosów? Czy nie torturujemy ich lokówką i prostownicą? Czy nie używamy zbyt wielu środków do stylizacji? Czy nie poddajemy im wielu zabiegom chemicznym? (np. farbowaniem, rozjaśnianiem)
Być może przyczyną jest łupież i swędząca skóra głowy, która może być objawem grzybicy.
Jeśli mimo wszystko te możliwości wykluczyłaś, problem może wydawać się bardziej banalny niż przypuszczałaś.

Otóż często przyczyną osłabienia i nadmiernie wypadających włosów jest odwodnienie organizmu.
Dlatego tak wiele dziewczyn skarży się na nasilone wypadanie włosów latem.
Tu nie chodzi o „zmianę futra”, a o fakt, że organizm w potrzebie będzie wypijaną wodę w pierwszej kolejności dostarczał narządom wewnętrznym, więc skóra i włosy znajdą się na ostatnim miejscu. Dlatego też przy odwodnieniu zazwyczaj w parze z wypadającymi (poprzez wysuszenie) włosami idzie sucha skóra.Wizualnie dzięki maskom i odżywkom włosy mogą wyglądać zdrowo, jednak najważniejsze jest to, czego nie widzimy.
Postaraj się uzupełniać niedobory płynów przede wszystkim latem, gdyż być może to jest przyczyną Twojej niemocy i bezsilności związanej z utratą włosów.

Samo wzmacnianie włosów olejami, czy odżywkami i maskami bez solidnej podstawy jaką jest woda niezbędna organizmowi do prawidłowego funkcjonowania, nie przyniesie większych efektów. A nawet jeśli przyniesie, znikną one zaraz po zakończeniu kuracji.

Więc dziewczyny – pijemy wodę w trosce o nasze włosy. Na zdrowie! :)

Więcej nt. picia odpowiedniej ilości wody w artykule:
"Ile wody powinniśmy pić, by sobie nie zaszkodzić?"

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Roślinne farby do włosów

Kobiety łamią sobie głowy jak naturalnymi sposobami osiągnąć wymarzony kolor włosów – rozjaśnić je, przyciemnić czy zakolorować. Na każdym forum choć raz pada pytanie o naturalne metody. 
Mam dziś dla Was krótką listę roślin, które pozwolą Wam zmodyfikować Wasz kolor włosów.

Farby roślinne nie oddziałują negatywnie na strukturę włosa, działają tylko na jego zewnętrzną powłokę i dodatkowo go pielęgnują. Barwniki te jednak nie są na tyle trwałe, by całkowicie zmienić naturalny kolor – mogą go jedynie pogłębić, czy zmodyfikować. Ale w tym rzecz – by osiągnąć naturalny efekt, prawda? :)

Na piedestale tej grupy znajduje się oczywiście HENNA - znany już chyba każdemu uniwersalny barwnik. Nie będę w związku z tym rozpisywać się na jej temat :) Zajmijmy się więc resztą i zanim zaczniemy ważna informacja:
Każdy barwnik trzeba dostosować do własnych potrzeb - czyli ilość „farby”, czas działania w celu osiągnięcia zamierzonego efektu i warto pamiętać, że ciepło zawsze wzmacnia działanie zabiegu.

WŁOSY JASNE

Barwnik z korzenia rabarbaru
Korzenie rabarbaru zmielić w młynku. Do włosów półdługich wystarcza 1 filiżanka proszku. Sproszkowany rabarbar wymieszać z sokiem z cytryny lub naparem rumianku i gorącą wodą, aby powstała dająca się łatwo rozprowadzić papka. Przy suchych włosach dodać trochę oleju lub żółtko. Odstawić na parę minut, aby naciągnęło, po czym ewentualnie dolać trochę gorącej wody, aby uzyskać pożądaną konsystencję. Papkę nałożyć na świeżo umyte, wilgotne włosy. Głowę przykryć czepkiem i owinąć ciepłym ręcznikiem. Trzymać w cieple przez 30-60 minut.

Barwnik z rumianku
Dla rozjaśnienia włosów rumiankiem trzeba sporządzić jego szczególnie mocny napar - 4 łyżki stołowe rumianku na 2 filiżanki wrzącej wody - i odstawić na przynajmniej 20 minut. Następnie zioła odcedzić, a płyn rozmieszać z glinką kaolinową tak, aby powstała pasta. Pastę tę rozprowadzić we włosach przy ich nasadzie, a następnie rozczesać grzebieniem na całą długość włosa i zostawić tak na 20-60 minut. Uzyskany efekt rozjaśniający zależy od czasu farbowania, ale także i od tego, w jakim stopniu porowate są włosy, a więc od ich indywidualnej struktury. Oczywiście czym dłużej farba ta trzymana jest we włosach, tym mocniejszy jest efekt rozjaśniający.

WŁOSY CIEMNE

Barwnik ze świeżych zielonych łusek orzecha włoskiego

Sporządzić napar z łusek orzechów. 

Jeżeli dysponujemy tylko ususzonymi łuskami orzecha, to należy je najpierw zmielić. Do uzyskanej mączki dodać trochę czarnej henny, oleju i octu owocowego i zalać gorącą wodą w takiej ilości, aby powstała papka. Papkę tę należy nałożyć na świeżo umyte włosy na 20-40 minut, przykryć czepkiem i owinąć ciepłym ręcznikiem. Na zakończenie włosy jeszcze raz umyć.

Barwnik z szałwii
Gdy włosy zaczynają siwieć czy nawet gdy są już całkiem siwe, spróbuj zafarbować je liściem szałwii. W tym celu należy sporządzić silny napar z 4 łyżek stołowych szałwii i 2 filiżanek wody. Jeżeli zamiast wody użyje się gorącej herbaty, uzyska się w efekcie jeszcze lepszy ciemniejszy odcień. Wmasowując uzyskany płyn codziennie w korzonki włosów, będzie można już niedługo stwierdzić pozytywny efekt tej metody przyciemniania siwego włosa. Gdy pożądany kolor włosów został osiągnięty, wtedy wystarczy stosowanie naparu z szałwii raz na tydzień.

Barwnik z kwiatów róży
W odległych krajach niektóre kobiety używają silnego wywaru z kwiatów róży jako płukanki-środka farbującego. Nadaje on włosom głęboki czerwonawy połysk (1 garść kwiatów na 1/2 litra wrzącej wody).

Jeśli znasz inne sprawdzone sposoby, które w 100% w naturalny sposób pomogą w zafarbowaniu włosów, podziel się z nimi pod artykułem. Pozdrawiam :)

środa, 27 czerwca 2012

OCM - oczyszczanie twarzy olejami


W związku z tym, że omówiliśmy już 5 podstawowych zasad , które są istotne dla utrzymania idealnej kondycji cery, możemy zająć się teraz kwestią podstawową - będzie miała ona związek z oczyszczaniem twarzy. 

Dziś chciałam podzielić się z Wami naturalną w 100% metodą oczyszczania cery, która wbrew pozorom ma zbawienny wpływ na cerę i znana jest już od bardzo dawna. Jest to metoda OCM (Oil Cleansing Method) – czyli OCZYSZCZANIE TWARZY OLEJAMI. 

Zapewne większość z Was, która nie słyszała o tej metodzie, wzdrygnie się teraz z obrzydzeniem: Jak można brudną twarz oczyścić olejem? 
Otóż wbrew pozorom oleje znakomicie rozpuszczają brud, dużo lepiej niż woda – mają bardzo dobre działanie oczyszczające. 

Jak zapewne wiecie, nasza skóra produkuje sebum w różnym stopniu – jeśli jest go za dużo, skóra jest tłusta, bądź mieszana. Jeśli jednak skóra produkuje go zbyt mało, staje się sucha. 
Sebum jest warstwą ochronną naszej skóry. Wiele dziewczyn walcząc z tłustą skórą stosuje kosmetyki na bazie alkoholu, czy inne sztuczne specyfiki, które całkowicie niszczą tę warstwę, co w rezultacie staje się dla skóry sygnałem, że musi się jeszcze szybciej zabezpieczyć i w efekcie rozpoczyna intensywnie wydzielać łój. Nie trudno domyślić się, że jeszcze przed wyjściem z domu będziemy świecić się jak choinka Bożonarodzeniowa. 

Dlatego też najbardziej efektywnym sposobem oczyszczania twarzy jest stosowanie olejów w różnych proporcjach. 
Oleje po pierwsze – mają znakomite działanie oczyszczające
Stosowane przez dziewczyny dwufazowe kosmetyki do demakijażu są właśnie na bazie oleju, dlatego też są tak skuteczne – jednak my zastosujemy naturalną metodę, która nie jest w żadnym stopniu inwazyjna dla naszej skóry). 
Druga sprawa – nasza skóra z natury się przetłuszcza, dlatego najbardziej efektywnie „olej” (sebum) można oczyścić tylko drugim olejem. Na logikę rzecz biorąc, myjąc olej wodą nie osiągniemy żadnego efektu. W momencie gdy usuwamy sebum detergentami, pozbawiamy skórę warstwy ochronnej, a ta błyskawicznie wytwarza ją na nowo. Dlatego w efekcie skórę najbardziej skutecznie, bez niszczenia bariery ochronnej, można oczyścić wyłącznie olejami. 
Podobnie jest gdy mamy suchą cerę – aby odbudować jej warstwę ochronną musimy same stworzyć dla niej naturalne warunki, tzn wytworzyć tę wcześniej wspomnianą warstwę ochronną. 

Najbardziej zbliżonym do naszego sebum olejem jest znany wszystkim i ceniony za swoje właściwości - olej rycynowy, który praktycznie niewiele się różni od struktury i konsystencji naszego sebum. Dlatego też on powinien być bazą do stworzenia idealnego oleju, który będzie odpowiadał naszej skórze. 
W związku z tym, że jest on niemal identyczny jak warstwa ochronna naszej skóry, w momencie kiedy zastosujemy sam olej rycynowy do oczyszczenia twarzy, ten zwiąże się z naszym sebum praktycznie w 100% i całkowicie usunie go ze skóry i będzie ona maksymalnie przesuszona... a tego nie chcemy :-) 
Dlatego metoda OCM polega na połączeniu oleju podstawowego (rycynowego) z innym olejem bazowym, który wedle upodobań będziecie musiały do swojego typu skóry dopasować. 

Im skóra bardziej tłusta, tym olej powinien być bardziej lekki (rzadki) np. z moreli. Jeśli masz skórę suchą, powinnaś wybierać spośród olejów bardziej gęstych – np. olej arganowy czy kokosowy. 
Oleje mają różne właściwości, możecie stosować jakiekolwiek, jednak zasada jest jedna: 
Olej bazowy, aby nie zaszkodził naszej skórze MUSI być koniecznie z pierwszego tłoczenia i NIERAFINOWANY

Możecie użyć kilku olei jednocześnie, jednak muszą być w połączeniu co najmniej dwa, czyli: 

olej rycynowy + olej bazowy (+ ew. inny). 

Na pewno będziecie musiały nieco poeksperymentować nim znajdziecie ten, który będzie dla Waszej skóry odpowiedni. Dlatego też przed zakupem przeanalizujcie również ich właściwości. 
Niektóre oleje mogą niwelować dany problem. Przykładowo: 

- Olejek z witaminą E przeciwdziała przedwczesnemu starzeniu się skóry. 
- Olejek z hibiskusem łagodzi podrażnienia. 
- Kilka kropel olejku z drzewka herbacianego działa antybakteryjnie. 

Możemy również używać olejów spożywczych (np. z orzecha włoskiego, pestek winogron, słodkich migdałów), jednak nie mają one większych wartości pielęgnacyjnych skóry, jak specjalne mieszanki olejowo-ziołowe. 

A jeśli chodzi o proporcje mieszanki, zasada jest prosta: 
Im więcej oleju rycynowego, tym bardziej oczyszczona, pozbawiona łoju skóra
Dlatego w zależności od typu cery, oleje mieszamy w następujących proporcjach: 

Skóra sucha - 10% oleju rycynowego na 90 % oleju bazowego 
Skóra mieszana - 20% oleju rycynowego na 80% oleju bazowego 
Skóra tłusta - 30% oleju rycynowego na 70 % oleju bazowego 

Są to jedynie orientacyjne proporcje, dlatego każda mieszanka musi być dostosowana indywidualnie. Jeśli więc zauważysz, że skóra jest nadmiernie przesuszona po umyciu, musisz dodać mniejszy % oleju rycynowego. 
Olejów bazowych (zapachowych czy też nie) można mieszać kilka – wedle uznania. Jednak olej rycynowy zawsze dodajemy w tej samej dostosowanej indywidualnie proporcji

Mieszankę należy przechowywać w zamykanej ciemnej buteleczce, bądź w miejscu zacienionym, gdyż na niektóre oleje źle oddziałowuje słońce. Najlepiej by była to buteleczka z dozownikiem, aby łatwiej nam było dozować odpowiednią ilość mieszanki w czasie mycia twarzy. 

Zanim rozpoczniemy oczyszczać twarz, musimy przygotować coś, czym zetrzemy brud – polecam chusteczki muślinowe, które dokładnie wchłaniają zanieczyszczenia z twarzy. Można je prać w pralce, a na co dzień ewentualnie przepierać np. w żelu antybakteryjnym, bądź w mydle i oczywiście dokładnie je wypłukać :-) 
Dziewczyny stosują ręczniki frotte, czy ściereczki z mikrofibry, jednak w moim odczuciu najwygodniejsze w stosowaniu są właśnie te chusteczki. 

Jeśli chodzi o samo oczyszczanie skóry – mieszankę możecie stosować na makijaż, bądź pierwotnie spłukać go choćby wodą i stosować na opłukaną twarz, dokładnie masując ją kolistymi ruchami, co pozwoli wytworzyć ciepło, a ono w efekcie otwiera pory i mieszanka dociera w ich głąb, ładnie je oczyszczając. 
Jeśli jednak masz cerę bardzo podatną na wypryski, unikaj długiego masowania skóry.

Kiedy wmasujemy już mieszankę w skórę, chusteczkę muślinową należy zamoczyć w ciepłej wodzie (im bardziej gorąca woda tym pory łatwiej się otwierają i oczyszczają, jednak dostosujcie temperaturę wody indywidualnie). 
Następnie chusteczkę wyciskamy i gorącą/ciepłą kładziemy na całą twarz, dokładnie ją dociskając do skóry – jeszcze nie wycierając! 
Czekamy aż ostygnie, następnie płuczemy znów chusteczkę w ciepłej wodzie, wyciskamy i przykładamy ponownie na twarz, tym razem delikatnie ją masując i dociskając. 
Kolejny raz płuczemy, wyciskamy chusteczkę, znów kładziemy na twarz, a kiedy ostygnie możemy już normalnie zetrzeć brud z twarzy, jak to robimy zwykle ręcznikiem. 
Ostatni raz płuczemy dokładnie chusteczkę w maksymalnie zimnej wodzie (takiej jaką jesteście w stanie wytrzymać) i przykładamy na twarz, w ten sposób zamykając oczyszczone pory. Dzięki temu cera stanie się gładka i jędrna. 
Aby osuszyć cerę, polecam stosować jednorazowe ręczniki papierowe.  

Po takim zabiegu na skórę właściwie nie musimy stosować już żadnych kremów, gdyż jest on wystarczająco nawilżający dla naszej skóry (chyba, że dodamy zbyt dużo olejku rycynowego). 
Na koniec polecam ewentualnie spryskać twarz lekką mgiełką aloesową, bądź użyć żel aloesowy, na które to przepis miałam już okazję Wam podać już jakiś czas temu - odsyłam do strony :)

Moje wrażenia? 
Moja cera nigdy nie była tak dogłębnie oczyszczona jak po tej metodzie. Jest gładka, nawilżona, pełna blasku, ale nie tłusta
Do tej pory miałam skórę mieszaną - od momentu stosowania opisanej metody, moja skóra staje się normalna, a żel aloesowy, który dla własnej potrzeby stworzyłam, dodatkowo potęguje efekt zdrowej i pięknej skóry. 
Polecam Wam tę metodę z całego serca! Spróbować nie zaszkodzi, a na pewno będziecie zachwycone efektami. Pamiętajcie jedynie, że ta metoda wymaga obserwacji i indywidualnego dopasowania. 

Jeśli skóra będzie spięta po umyciu, pamiętajcie aby zmniejszyć ilość olejku rycynowego. Pozytywne efekty gwarantowane już po 1. stosowaniu! :)


Czekam na relacje :) Piszcie swoje wrażenia po zastosowaniu tej metody
 
;