Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oczyszczanie cery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oczyszczanie cery. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 stycznia 2013

Mieszanka myjąca do twarzy na bazie olejów (zmodyfikowane OCM)

Coś nowego dla osób, które lubią →OCM←.
Opisywałam OCM na swoim blogu jakiś czas temu. Sama uwielbiam stosować tę metodę oczyszczania twarzy, jednak nie ukrywam - jest ona czasochłonna i nie zawsze znajduję rano te 10 minut, by ją zastosować. Dlatego postanowiłam ją nieco zmodyfikować i kiedy brakuje czasu, korzystam z własnej wersji.

   
Jak pisałam już wcześniej TUTAJ:

"(...) nasza skóra produkuje sebum w różnym stopniu – jeśli jest go za dużo, skóra jest tłusta, bądź mieszana. Jeśli jednak skóra produkuje go zbyt mało, staje się sucha. Sebum jest warstwą ochronną naszej skóry. Wiele dziewczyn walcząc z tłustą skórą stosuje kosmetyki na bazie alkoholu, czy inne sztuczne specyfiki, które całkowicie niszczą tę warstwę, co w rezultacie staje się dla skóry sygnałem, że musi się jeszcze szybciej zabezpieczyć i w efekcie rozpoczyna intensywnie wydzielać łój. Nie trudno domyślić się, że jeszcze przed wyjściem z domu będziemy świecić się jak choinka Bożonarodzeniowa."

Dlatego też mieszanka ta pozwala zachować naturalną warstwę ochronną skóry, zapewniając jej optymalne natłuszczenie. Warunek jest tylko jeden:

ŻEL, KTÓREGO UŻYJEMY DO POŁĄCZENIA Z OLEJAMI NIE MOŻE ZAWIERAĆ SILNYCH DETERGENTÓW (jak np. SLS-y), ponieważ zmyją one całkowicie oleje z naszej twarzy i nici z efektu. Powinny zawierać tylko łagodne środki myjące.

PRZYGOTOWANIE i SKŁADNIKI:
  • Żel do mycia twarzy bez silnych detergentów myjących - polecam żel do mycia dla dzieci Babydream z aloesem (dostępny tylko w Rossmannie. Jest to chyba jedyna marka kosmetyków drogeryjnych, której ufam i stosuję od dłuższego czasu). Koszt ok 6-7zł. W promocji czasami jest jeszcze tańszy.
  • Olej rycynowy
  • Olej bazowy (np. kokosowy, z pestek moreli, czy arganowy) - NIERAFINOWANY i z pierwszego tłoczenia, najlepiej organiczny.
  • Pojemnik do przechowywania mieszanki (najwygodniejszy jest z dozownikiem)
Przy tworzeniu mieszanki składniki dodajemy w takich samych proporcjach jak przy OCM, jednak na końcu do mieszanki olejowej dodajemy ok 40% żelu. Zaraz wyjaśniam jak dokładnie ma to wyglądać, jednak na początek dla przypomnienia powtarzam w jakich proporcjach mieszamy oleje:

Skóra sucha - 10% oleju rycynowego na 90 % oleju bazowego 

Skóra mieszana - 20% oleju rycynowego na 80% oleju bazowego 
Skóra tłusta - 30% oleju rycynowego na 70 % oleju bazowego 
  
 Teraz załóżmy, że mam cerę mieszaną i chcę mieć 100ml mieszanki do mycia twarzy. Do tego celu potrzebuję 60ml samych olejów, tak więc mieszam oleje w ilościach (12ml oleju rycynowego + 48ml oleju bazowego). A ponieważ oleje muszą zostać usunięte z twarzy, na końcu do całej mieszanki olejowej dodajemy ok 40ml żelu, który pozwoli nam usunąć ich nadmiar z twarzy, pozostawiając ochronną warstwę.

Dla mojej mieszanej cery ta mieszanka jest idealna. Wy jednak musicie ustalić własne proporcje na podstawie obserwacji Waszej skóry po użyciu mieszanki. Jeśli jest zbyt tłusta, dodajemy więcej oleju rycynowego, zmniejszając ilość oleju bazowego. Jeśli jest sucha, postępujemy odwrotnie. Jednak zawsze pozostawiamy ok 40% żelu, ponieważ mieszanka olejów musi dzięki niemu zostać częściowo usunięta ze skóry.
Pamiętajcie by przede wszystkim nie stosować rafinowanych olejów, ponieważ mogą być przyczyną zapychania skóry i powodować wysypki.
Pamiętajcie też o gęstości oleju (więcej w notatce o OCM) - oleje gęste stosujemy tylko do skóry suchej. Oleje o średniej gęstości do mieszanej, a oleje "lekkie" do cery tłustej.

ZASTOSOWANIE:

Po wcześniejszym usunięciu makijażu np. wacikiem nasączonym wodą (jeśli po wodzie nie zejdzie, wystarczy odrobina oleju) na suchą skórę wmasowujemy okrężnymi ruchami niewielką ilość mieszanki (ok. łyżeczkę lub ciut więcej), masując dokładnie skórę w każdym miejscu, najlepiej w taki sposób, by wytworzyć ciepło - dzięki temu otworzą się pory i mieszanka lepiej w nie wniknie, usuwając brud.
Twarz najlepiej zmywać bardzo ciepłą wodą (lub co najmniej ciepłą). Na koniec możemy ją opłukać wodą bardzo zimną, by zamknąć pory.

To bardzo fajna metoda dla osób, które są leniuchami lub nie mają czasu na zabawę z OCM. Ta mieszanka pozwala zachować warstwę ochronną skóry, którą zazwyczaj samym żelem się zmywa.

Co jeszcze zauważyłam po dłuższym stosowaniu?

- zanikanie powstających wągrów
- szybkie wysychanie syfków, które się pojawiły przed stosowaniem mieszanki
- doskonałe nawilżenie skóry
- koniec świecącego nosa.

Na pewno warto spróbować dodać oleje do ulubionego żelu - PODKREŚLAM raz jeszcze! - zawierającego tylko łagodne środki myjące, ponieważ wzbogaca to znacznie żel, który stosujemy. Tworzy fajną barierę ochronną na skórze i zdecydowanie mniej się ona przetłuszcza - właściwie problem świecącej cery znika po kilku dniach.
Mnie osobiście ta metoda odpowiada, więc mogę polecić :)

Na początku stosowania skóra może zareagować zaostrzeniem wyprysków, jednak niekoniecznie. Mija to jednak w ciągu ok tygodnia i skóra się przyzwyczaja, regenerując się całkowicie. 

Osobiście po umyciu twarzy przeważnie nie stosuję już nic, ponieważ mieszanka, którą stworzyłam jest dla mojej cery idealna. Czasami w mokrą skórę wmasowuję ok 5 kropli ulubionego oleju - arganowego lub lnianego, a następnie lekko dotykam ręcznikiem twarzy, wchłaniając pozostałą wodę.

Jeśli zawsze po myciu twarzy używasz kremu, polecam zastosować →tonik z mleka←, który będzie wisienką na torcie :)

wtorek, 11 września 2012

MLEKO - kosmetyk z lodówki

Dziś nastąpił przełom - spojrzałam rano w lustro i nigdy nie byłam tak zadowolona ze swojej cery jak w tej chwili - zero zaskórników, krostek, czerwonych miejsc. Skóra jest idealna. 
Jak dokonałam tego w niecały tydzień?

MLEKO - od dziś mój niezastąpiony kosmetyk jeśli chodzi o pielęgnację twarzy. Używam go zamiast toniku 2 razy dziennie - rano i wieczorem po dokładnym oczyszczeniu i umyciu twarzy. 
Po prostu przecieram twarz wacikiem nasączonym mlekiem (prosto z lodówki z butelki). Następnie czekam aż wyschnie całkowicie - następuje w tym czasie dość mocne ściągnięcie skóry na twarzy. I dopiero na wyschniętą twarz nakładam krem.

Mleko nie klei się na twarzy - przynajmniej mnie nie sprawia żadnego dyskomfortu, a jestem wyczulona na tym punkcie. Przypuszczam, że nie będzie ta metoda odpowiadać jedynie tym, którzy go nie lubią lub są na nie uczuleni. Na twarzy pozostaje delikatny zapach mleka, jednak odpowiedni krem go maskuje... choć dla mnie osobiście jest on bardzo przyjemny, taki dzieciaczkowaty :-)

Ważne jedynie jest, by używane przez Was mleko nie było kwaśne. Ja używam świeżego 3,2% Z KRÓTKĄ DATĄ PRZYDATNOŚCI. Przypuszczam, że nie ma znaczenia czy będzie to 3,2% czy inne. Ponoć mleko kozie ma najwięcej cudownych właściwości :)

I uważajcie na linię włosów w czasie smarowania twarzy. Jeśli przejedziecie po włosach, przykleją się do skóry i trzeba będzie znów myć wodą :)

Dzięki zawartości białka w mleku, skóra staje się mięciutka i delikatna, bardziej naciągnięta, zmniejszają się również zmarszczki (w moim przypadku tzw. kurze łapki - w momencie kiedy się śmieję, skóra w tym miejscu jest bardziej naciągnięta niż kiedyś).
Lipidy zawarte w mleku delikatnie natłuszczają i wygładzają naskórek. Kwas mlekowy delikatnie złuszcza martwe komórki - bardzo spodobał mi się ten fakt, więc na razie nie korzystam z peelingów, a cera mimo wszystko jest gładziutka. A bakterie znajdujące się w kwasie mlekowym pozwalają zachować właściwe pH skóry.
Cera z dnia na dzień się poprawia, ponieważ mleko wnika w najmniejsze szczelinki skóry (w przeciwieństwie do wody). Skóra wygładza się, znikają zaczerwieniania i wszystkie zaskórniki.

O tej metodzie dowiedziałam się na forum wizażu. Nie wiem dokładnie jak nazywał się wątek, więc nie podam Wam linka, ale postaram się w razie potrzeby szczegółowo odpowiedzieć na wszystkie pytania.

Dziewczyny pisały w większości przypadków, że smarowały po umyciu twarz mlekiem, a po pół godziny zmywały wodą. Ja go nie zmywam w ogóle i zupełnie mi nie przeszkadza. Nie wiem jak sprawdzi się pod pudrem/podkładem, ponieważ nie używam tego typu rzeczy, ale wiem jedno:

Po tygodniu-dwóch nie będziecie musiały ich w ogóle używać :-) 

Polecam, polecam z całego serca! Musisz wypróbować tę metodę, a na pewno się nie zawiedziesz. W moim przypadku cała kuracja trwała niecały tydzień, jednak nie miałam wielkich problemów z cerą. Nie wiem ile może potrwać przy większych "zniszczeniach", ale jestem pewna, że pierwsze efekty zauważysz już po 3-ech dniach :)

środa, 5 września 2012

Żelatynowe plasterki na wągry


Swego czasu krążąc po sieci w poszukiwaniu informacji nt. Pozbycia się wągrów, wpadłam na genialny przepis, który z całego serducha Wam polecam :)

To maska przygotowana z żelatyny i mleka. W zależności od tego ile potrzebujemy mieszanki, możemy wsypać różną ilość składników, ale na okolice nosa i brodę, wystarczą ilości podane niżej.



Potrzebujemy:

- 1 łyżeczkę żelatyny
- 1 łyżeczkę mleka
- oczywiście samą łyżeczkę :P
- i małe naczynko do wymieszania składników

Pamiętaj o terminie przydatności składników!
  1. Mieszamy żelatynę z mlekiem w naczynku. Następnie DELIKATNIE podgrzewamy mieszankę w mikrofali lub w inny sposób, nie doprowadzając do wrzenia.
  2. Na DOKŁADNIE oczyszczoną z makijażu i zabrudzeń twarz, nakładamy mieszankę palcami bądź pędzelkiem (który najlepiej poświęcić jedynie do tego celu) tak by dotarła dokładnie do każdego zakamarka. Ważne jest by była ona świeżo przyrządzona, ponieważ zastygnięta do niczego już nie posłuży, a odgrzewana ma mniejszą skuteczność.
  3. Czekamy do całkowitego jej zastygnięcia – dłuższe jej trzymanie nie ma żadnego znaczenia, ponieważ nie ma ona wartości odżywczych. Powoli, ostrożnie ściągamy całość.
  4. Po zakończonym zabiegu, koniecznie zanurz ściereczkę w bardzo bardzo zimnej wodzie i przyłóż ją na parę chwil do twarzy, by zamknąć otwarte pory.
Przed nałożeniem mieszanki nie rób żadnych zabiegów otwierających pory (parówek itp.), ponieważ nałożenie ciepłej mieszanki wystarczająco je otworzy.

Przeciwwskazania:

  • Zabieg można powtarzać wedle potrzeb, jednak odradzam stosować go częściej niż raz na tydzień (a nawet dwa), ponieważ ma naprawdę mocne działanie – dosłownie wągry przyklejają się do odklejonego plasterka.
  • Nie zaleca się też stosowania mieszanki na całą twarz i na aktywne pryszcze, ponieważ ma silne działanie, może podrażniać i szczypać. A już przede wszystkim unikać kontaktu w włosami i brwiami – ciężko usunąć ją później bez wyrwania włosów ;)
  • Osoby z cerą naczynkową nie powinny jej stosować, ponieważ tego typu cerze wysoka temperatura nie służy.

Dajcie znać, czy jesteście zadowolone z efektów, ja jestem zachwycona :)

sobota, 28 lipca 2012

Kawowy peeling do twarzy


Jednym z moich dotychczasowych grzechów było picie kawy – czego w tej chwili się wystrzegam. 
Kawa od wewnątrz nie działa korzystnie, za to szczególnie dobrze oddziałuje jako mechaniczny peeling oczyszczający cerę – zapewne wielu z Was znany zresztą :)

Swego czasu stosowałam na twarz peeling cukrowy, jednak nie może on się w najmniejszym stopniu równać z kawą. Najbardziej istotne jest, by była zaparzona i oczywiście odsączona. Ja wykorzystuję tę z ekspresu, która pozostaje po zrobieniu kawy przez domowników.
Wystarczy zmieszać ją z odrobiną wody i miodu lub oleju (np. kokosowego) i wcierać dokładnie w twarz.

Przy okazji można wykonać dokładny masaż twarzy, zaczynając od skroni, policzków itd. na szyi kończąc. Nie zapomnij o dokładnym rozsmarowaniu jej na nosie w miejscach, gdzie zazwyczaj pojawiają się wągry. Masaż ten doda twarzy witalności i świeżości.

Po zakończonym peelingu oczyścić twarz jak zawsze lub metodą OCM, którą z całego serca polecam. Po takim peelingu skóra kilka razy bardziej efektywnie wchłania składniki odżywcze, więc warto zafundować jej jak najlepsze odżywienie, np. smarując żelem aloesowym lub olejkiem E (z kapsułki - ja używam Tokovit E 400).

Jest tylko jeden minus kawowego peelingu – w momencie kiedy nałoży się go na twarz, wygląda się jak murzynek bambo :-)

środa, 27 czerwca 2012

OCM - oczyszczanie twarzy olejami


W związku z tym, że omówiliśmy już 5 podstawowych zasad , które są istotne dla utrzymania idealnej kondycji cery, możemy zająć się teraz kwestią podstawową - będzie miała ona związek z oczyszczaniem twarzy. 

Dziś chciałam podzielić się z Wami naturalną w 100% metodą oczyszczania cery, która wbrew pozorom ma zbawienny wpływ na cerę i znana jest już od bardzo dawna. Jest to metoda OCM (Oil Cleansing Method) – czyli OCZYSZCZANIE TWARZY OLEJAMI. 

Zapewne większość z Was, która nie słyszała o tej metodzie, wzdrygnie się teraz z obrzydzeniem: Jak można brudną twarz oczyścić olejem? 
Otóż wbrew pozorom oleje znakomicie rozpuszczają brud, dużo lepiej niż woda – mają bardzo dobre działanie oczyszczające. 

Jak zapewne wiecie, nasza skóra produkuje sebum w różnym stopniu – jeśli jest go za dużo, skóra jest tłusta, bądź mieszana. Jeśli jednak skóra produkuje go zbyt mało, staje się sucha. 
Sebum jest warstwą ochronną naszej skóry. Wiele dziewczyn walcząc z tłustą skórą stosuje kosmetyki na bazie alkoholu, czy inne sztuczne specyfiki, które całkowicie niszczą tę warstwę, co w rezultacie staje się dla skóry sygnałem, że musi się jeszcze szybciej zabezpieczyć i w efekcie rozpoczyna intensywnie wydzielać łój. Nie trudno domyślić się, że jeszcze przed wyjściem z domu będziemy świecić się jak choinka Bożonarodzeniowa. 

Dlatego też najbardziej efektywnym sposobem oczyszczania twarzy jest stosowanie olejów w różnych proporcjach. 
Oleje po pierwsze – mają znakomite działanie oczyszczające
Stosowane przez dziewczyny dwufazowe kosmetyki do demakijażu są właśnie na bazie oleju, dlatego też są tak skuteczne – jednak my zastosujemy naturalną metodę, która nie jest w żadnym stopniu inwazyjna dla naszej skóry). 
Druga sprawa – nasza skóra z natury się przetłuszcza, dlatego najbardziej efektywnie „olej” (sebum) można oczyścić tylko drugim olejem. Na logikę rzecz biorąc, myjąc olej wodą nie osiągniemy żadnego efektu. W momencie gdy usuwamy sebum detergentami, pozbawiamy skórę warstwy ochronnej, a ta błyskawicznie wytwarza ją na nowo. Dlatego w efekcie skórę najbardziej skutecznie, bez niszczenia bariery ochronnej, można oczyścić wyłącznie olejami. 
Podobnie jest gdy mamy suchą cerę – aby odbudować jej warstwę ochronną musimy same stworzyć dla niej naturalne warunki, tzn wytworzyć tę wcześniej wspomnianą warstwę ochronną. 

Najbardziej zbliżonym do naszego sebum olejem jest znany wszystkim i ceniony za swoje właściwości - olej rycynowy, który praktycznie niewiele się różni od struktury i konsystencji naszego sebum. Dlatego też on powinien być bazą do stworzenia idealnego oleju, który będzie odpowiadał naszej skórze. 
W związku z tym, że jest on niemal identyczny jak warstwa ochronna naszej skóry, w momencie kiedy zastosujemy sam olej rycynowy do oczyszczenia twarzy, ten zwiąże się z naszym sebum praktycznie w 100% i całkowicie usunie go ze skóry i będzie ona maksymalnie przesuszona... a tego nie chcemy :-) 
Dlatego metoda OCM polega na połączeniu oleju podstawowego (rycynowego) z innym olejem bazowym, który wedle upodobań będziecie musiały do swojego typu skóry dopasować. 

Im skóra bardziej tłusta, tym olej powinien być bardziej lekki (rzadki) np. z moreli. Jeśli masz skórę suchą, powinnaś wybierać spośród olejów bardziej gęstych – np. olej arganowy czy kokosowy. 
Oleje mają różne właściwości, możecie stosować jakiekolwiek, jednak zasada jest jedna: 
Olej bazowy, aby nie zaszkodził naszej skórze MUSI być koniecznie z pierwszego tłoczenia i NIERAFINOWANY

Możecie użyć kilku olei jednocześnie, jednak muszą być w połączeniu co najmniej dwa, czyli: 

olej rycynowy + olej bazowy (+ ew. inny). 

Na pewno będziecie musiały nieco poeksperymentować nim znajdziecie ten, który będzie dla Waszej skóry odpowiedni. Dlatego też przed zakupem przeanalizujcie również ich właściwości. 
Niektóre oleje mogą niwelować dany problem. Przykładowo: 

- Olejek z witaminą E przeciwdziała przedwczesnemu starzeniu się skóry. 
- Olejek z hibiskusem łagodzi podrażnienia. 
- Kilka kropel olejku z drzewka herbacianego działa antybakteryjnie. 

Możemy również używać olejów spożywczych (np. z orzecha włoskiego, pestek winogron, słodkich migdałów), jednak nie mają one większych wartości pielęgnacyjnych skóry, jak specjalne mieszanki olejowo-ziołowe. 

A jeśli chodzi o proporcje mieszanki, zasada jest prosta: 
Im więcej oleju rycynowego, tym bardziej oczyszczona, pozbawiona łoju skóra
Dlatego w zależności od typu cery, oleje mieszamy w następujących proporcjach: 

Skóra sucha - 10% oleju rycynowego na 90 % oleju bazowego 
Skóra mieszana - 20% oleju rycynowego na 80% oleju bazowego 
Skóra tłusta - 30% oleju rycynowego na 70 % oleju bazowego 

Są to jedynie orientacyjne proporcje, dlatego każda mieszanka musi być dostosowana indywidualnie. Jeśli więc zauważysz, że skóra jest nadmiernie przesuszona po umyciu, musisz dodać mniejszy % oleju rycynowego. 
Olejów bazowych (zapachowych czy też nie) można mieszać kilka – wedle uznania. Jednak olej rycynowy zawsze dodajemy w tej samej dostosowanej indywidualnie proporcji

Mieszankę należy przechowywać w zamykanej ciemnej buteleczce, bądź w miejscu zacienionym, gdyż na niektóre oleje źle oddziałowuje słońce. Najlepiej by była to buteleczka z dozownikiem, aby łatwiej nam było dozować odpowiednią ilość mieszanki w czasie mycia twarzy. 

Zanim rozpoczniemy oczyszczać twarz, musimy przygotować coś, czym zetrzemy brud – polecam chusteczki muślinowe, które dokładnie wchłaniają zanieczyszczenia z twarzy. Można je prać w pralce, a na co dzień ewentualnie przepierać np. w żelu antybakteryjnym, bądź w mydle i oczywiście dokładnie je wypłukać :-) 
Dziewczyny stosują ręczniki frotte, czy ściereczki z mikrofibry, jednak w moim odczuciu najwygodniejsze w stosowaniu są właśnie te chusteczki. 

Jeśli chodzi o samo oczyszczanie skóry – mieszankę możecie stosować na makijaż, bądź pierwotnie spłukać go choćby wodą i stosować na opłukaną twarz, dokładnie masując ją kolistymi ruchami, co pozwoli wytworzyć ciepło, a ono w efekcie otwiera pory i mieszanka dociera w ich głąb, ładnie je oczyszczając. 
Jeśli jednak masz cerę bardzo podatną na wypryski, unikaj długiego masowania skóry.

Kiedy wmasujemy już mieszankę w skórę, chusteczkę muślinową należy zamoczyć w ciepłej wodzie (im bardziej gorąca woda tym pory łatwiej się otwierają i oczyszczają, jednak dostosujcie temperaturę wody indywidualnie). 
Następnie chusteczkę wyciskamy i gorącą/ciepłą kładziemy na całą twarz, dokładnie ją dociskając do skóry – jeszcze nie wycierając! 
Czekamy aż ostygnie, następnie płuczemy znów chusteczkę w ciepłej wodzie, wyciskamy i przykładamy ponownie na twarz, tym razem delikatnie ją masując i dociskając. 
Kolejny raz płuczemy, wyciskamy chusteczkę, znów kładziemy na twarz, a kiedy ostygnie możemy już normalnie zetrzeć brud z twarzy, jak to robimy zwykle ręcznikiem. 
Ostatni raz płuczemy dokładnie chusteczkę w maksymalnie zimnej wodzie (takiej jaką jesteście w stanie wytrzymać) i przykładamy na twarz, w ten sposób zamykając oczyszczone pory. Dzięki temu cera stanie się gładka i jędrna. 
Aby osuszyć cerę, polecam stosować jednorazowe ręczniki papierowe.  

Po takim zabiegu na skórę właściwie nie musimy stosować już żadnych kremów, gdyż jest on wystarczająco nawilżający dla naszej skóry (chyba, że dodamy zbyt dużo olejku rycynowego). 
Na koniec polecam ewentualnie spryskać twarz lekką mgiełką aloesową, bądź użyć żel aloesowy, na które to przepis miałam już okazję Wam podać już jakiś czas temu - odsyłam do strony :)

Moje wrażenia? 
Moja cera nigdy nie była tak dogłębnie oczyszczona jak po tej metodzie. Jest gładka, nawilżona, pełna blasku, ale nie tłusta
Do tej pory miałam skórę mieszaną - od momentu stosowania opisanej metody, moja skóra staje się normalna, a żel aloesowy, który dla własnej potrzeby stworzyłam, dodatkowo potęguje efekt zdrowej i pięknej skóry. 
Polecam Wam tę metodę z całego serca! Spróbować nie zaszkodzi, a na pewno będziecie zachwycone efektami. Pamiętajcie jedynie, że ta metoda wymaga obserwacji i indywidualnego dopasowania. 

Jeśli skóra będzie spięta po umyciu, pamiętajcie aby zmniejszyć ilość olejku rycynowego. Pozytywne efekty gwarantowane już po 1. stosowaniu! :)


Czekam na relacje :) Piszcie swoje wrażenia po zastosowaniu tej metody
 
;