Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepis. Pokaż wszystkie posty

piątek, 31 maja 2013

Jak zrobić mleko roślinne?

Mleko roślinne jest znacznie bardziej zdrowe i wartościowe od nieekologicznego mleka krowiego. Możemy je w bardzo prosty sposób przygotować w domu, mając pewność, że nie zawiera sztucznych dodatków.

Mechanizm przygotowania w prawie każdym przypadku jest taki sam (wyjątkiem jest soja i kokos):
1 szklankę orzechów/ziaren/pestek/płatków moczymy przez noc, następnie płuczemy i miksujemy blenderem dodając 4 szklanki wody. Powstałe mleko przelewamy przez gazę i sitko, wyciskając resztki.
Z podanej porcji wody i ziaren wychodzi ok 800ml mleka (poza soją). Można je rozcieńczyć bardziej w zależności od tego jak tłuste chcesz mieć mleko.

Do smaku możemy je dosolić i dosłodzić (syropami, miodem, lub suszonymi daktylami jeszcze w czasie miksowania).
Resztki, które pozostały na gazie możemy wykorzystać w różnych celach spożywczych :) Np. jako zagęstnik do zup czy sosów, bądź dodając do ciasteczek.

Mleko w lodówce można przechowywać tylko parę dni, choć najlepiej wypić je od razu albo drugiego dnia. Pewne jest tylko, że można je zamrozić jeszcze świeże.

Mleko sojowe: 1 szkl. soi (namaczana przez 24 godziny) + 2 litry wody
 Po 24h soję odcedzamy i płukamy dokładnie. Po wypłukaniu zalewamy ją ponownie w garnku 3-ema szklankami wody. Następnie miksujemy wszystko (blenderem) do uzyskania jednolitej konsystencji. Po zmiksowaniu, dodajemy 2 szklanki wody i gotujemy, czekając aż 3 razy podniesie się piana - kiedy piana się podnosi, schładzamy ją szklanką zimnej wody. 
W praktyce ma to wyglądać w ten sposób:
Gotujemy, piana się podnosi - zalewamy szklanką wody. Dalej gotujemy, piana się podnosi i znów zalewamy szklanką wody. Powtarzamy rytuał jeszcze raz, a następnie gotujemy jeszcze 15 minut.
Po zagotowaniu, przygotowujemy sitko, gazę i garnek, do którego przecedzimy mleko. Gazę wkładamy do sitka i przelewamy powoli. Pod koniec można delikatnie docisnąć łyżką zwiniętą gazę tak, by wydostać z niej całe mleko.

Mleko kokosowe: Do przyrządzania mleka kokosowego możemy wykorzystać świeży kokos, bądź wiórki kokosowe.
W przypadku świeżego kokosa sprawa jest prosta – miksujemy pulpę kokosową razem z wodą kokosową, dodając dowolną ilość wody bądź śmietanki.
Natomiast w drugim przypadku 1 szkl. wiórek kokosowych (wypłukaną) - namaczamy przez ok 3 godz. w 4 szklankach wrzątku. Wody nie odlewamy, tylko miksujemy całość następnego dnia i odcedzamy.

Mleko migdałowe: 1 szkl. migdałów bez brązowej skórki (można zalać je wrzątkiem, żeby odeszła) namaczać przez 8-12 godz. Wypłukać. Miksować z 4 szklankami wody. Odcedzić.

Mleko ryżowe: 1 szkl. ryżu zalać wodą na ok 3 godz. Płuczemy. Miksujemy z 3-4 szklankami wody. Następnie odcedzamy 2-3 krotnie przez gazę. Tak przygotowane mleko można rozcieńczać gorącą wodą do oczekiwanej konsystencji lub podgrzać- nabierze wtedy gęstości. 
Polecam również przepis, który zaproponowała w komentarzu poniżej (z 13.12.13r.) Anonimowa :)

Mleko z orzechów nerkowca: 1 szkl. nerkowców (namaczanych przez ok 3 godz.). Wypłukać. Miksujemy z 4 szklankami wody

Mleko słonecznikowe: 1 szkl. ziaren słonecznika (łuskanych) namaczamy przez 6-8 godz. Płuczemy. Miksujemy z 4 szklankami wody.

Mleko owsiane: 1 szkl. płatków owsianych lub ziaren owsa namaczamy przez 8 godz. Płuczemy. Miksujemy z 4 szklankami wody.

Mleko sezamowe: 1 szkl. ziaren sezamu (namaczana przez 4-6 godz.). Wypłukać i zmiksować z 4 szklankami wody.

Mleko z orzechów laskowych: Orzechy płuczemy i namaczamy na 5-6 godz. Łączymy z dowolną ilością wody i miksujemy.

Mleko z orzechów włoskich: Świeże orzechy obrane ze skórki blendujemy z wodą. Lub w przypadku orzechów suszonych, namaczamy je przez 8 godz. i tak jak w każdym innym przypadku, miksujemy z dowolną ilością wody.

Możliwości stworzenia mleka jest wiele. Można próbować stworzyć mleka owocowe (np. z bananów), bądź z innych ziaren czy orzechów.
Jeśli przetestowaliście jakiś inny fajny sposób, bądź z innym składnikiem, mam nadzieję, że podzielicie się przepisem :) 

A oto moje mleczko słonecznikowe:

Smacznego! :)

środa, 24 kwietnia 2013

Ciasteczka owsiane z chili i ziarnami

Jest to jeden z przepisów na ciasteczka owsiane, do którego chętnie powracam, ponieważ w moim domu znikają równie szybko jak powstają :) 
Przepis jest nieco zmodyfikowany przeze mnie, oryginalna wersja dostępna TUTAJ. To bardzo proste i szybkie ciasteczka. Świetnie rozgrzewają od środka, zwłaszcza gdy są jeszcze ciepłe - coś w sam raz na chłodniejsze dni :)


Składniki:

  • 3 szklanki płatków (orkiszowe, owsiane, jęczmienne, pszenne)
  • 1 szklanka otrębów (pszenne, owsiane)
  • ½ szklanki mąki – u mnie pełnoziarnista (może być również orkiszowa)
  • ok. ½ szklanki lub 1 szklanka suszonej żurawiny (lub rodzynek – w wersji mniej dietetycznej)
  • 1 szklanka ziaren słonecznika – podprażone wcześniej w piekarniku lub na patelni (na paru KROPLACH oleju)
  • 1 szklanka pestek dyni – również podprażone
  • 1/6  szklanki oleju (najlepiej rzepakowego)
  • ok ½  szklanki fruktozy lub cukru (można zastąpić całkowicie stewią do smaku)
  • 1¼  szklanki mleka (0%-0,5% lub 3,2% w wersji mniej dietetycznej)
  • 1½ do 2 łyżek przyprawy do piernika (lub łyżka cynamonu, odrobina imbiru i gałki muszkatołowej)
  • ok. ½ łyżeczki chili (w takiej ilości czuć chili tylko delikatnie - ja dodaję dużo więcej i są obłędne :))
Taka ilość składników wystarcza na ok 25-30 ciastek o średnicy ok 7cm.

Wszystkie suche składniki dokładnie mieszamy łyżką:


Następnie dodajemy mleko i olej. Ciasto najlepiej wyrabiać rękami. 
Na blasze wyłożonej papierem formujemy ciasteczka dowolnej wielkości, jednak im cieńsze będą, tym bardziej chrupiące wyjdą - moje wyszły kruche.


Wkładamy do nagrzanego do 150°C piekarnika na ok 30 minut (długość pieczenia również zależy od grubości ciastek - kiedy nabiorą mocno złocistej barwy, możemy je wyciągnąć z piekarnika). UWAGA! W piekarnikach z termoobiegiem ciasteczka pieczemy krócej - również do mocnego zezłocenia. Po ostygnięciu stają się bardziej chrupiące.


PS: Ciasto po wyrobieniu z minuty na minutę staje się coraz bardziej sypkie, ponieważ płatki owsiane nasiąkają mlekiem. Dlatego też trzeba je szybko rozłożyć na blasze, gdyż później będzie je trudno uformować. Najlepiej poprosić kogoś o pomoc :)

Autorka przepisu podkreśliła że cały urok ciastek tkwi w tym, by można je było chrupać – muszę przyznać jej rację :) Dlatego masa, którą będziemy wyrabiać, powinna być w miarę miękka, ale nie rzadka. Im bardziej rzadkie wyjdzie nam ciasto, tym ciasteczka będą bardziej miękkie po upieczeniu.

Jeśli chodzi o przyprawę do piernika – dla mnie jest idealna, ponieważ nadaje boski aromat. Można ją jednak zastąpić - jak w wersji oryginalnej - około łyżką cynamonu, odrobiną imbiru i gałki muszkatołowej.
Otręby podobnie jak płatki można ze sobą mieszać, ja jednak używam tylko otrębów pszennych i płatków owsianych.

Przy doborze składników sugerowałam się Indeksem Glikemicznym, dlatego w swoim przepisie zrezygnowałam z cukru i dużej ilości mąki, które nie służą naszej sylwetce, ponieważ mają wysoki IG.
Jeśli nie zależy Ci na tym by ciasteczka były dietetyczne, fruktozę możesz zastąpić cukrem. By ciasteczka były zdrowsze i mniej tuczące, rodzynki można zastąpić np. suszoną żurawiną, która ma znacznie niższy IG i dodatkowo cudowne oddziałuje na układ moczowy :)

Jedno ciastko (w wersji dietetycznej) o średnicy ok 7cm ma IG 40-50 i ok 130kcal.

Takie ciasteczko jest idealne nawet na drugie śniadanie - zdrowe, pożywne i bardzo kuszące :)

niedziela, 17 lutego 2013

Naturalny dezodorant w sztyfcie

W 100% naturalny dezodorant nie jest szkodliwy dla organizmu. Nie blokuje gruczołów potowych i nie zaburza pracy hormonów. Nie ma negatywnego wpływu na organizm, jak się to dzieje w przypadku chemicznie produkowanych dezodorantów.


A oto i przepis na bardzo prosty i szybki do przyrządzenia antyperspirant. Będziemy korzystać z:


SODY OCZYSZCZONEJ - usuwa nieprzyjemny zapach potu i zapobiega poceniu, jest zamiennikiem talku, tak więc zapobiega również odparzeniom. Soda świetnie odświeża. Nie jest szkodliwa dla organizmu.

SKROBII KUKURYDZIANEJ - ma świetne właściwości chłonne, wiąże wilgoć (pot), Nadaje skórze jedwabistość i zmiękcza.

OLEJU KOKOSOWEGO - ogranicza ilość bakterii  odpowiedzialnych za rozkład potu (Jeśli nie posiadasz oleju kokosowego, możesz go ominąć całkowicie, by w ten sposób stworzyć dezodorant w proszku).

OLEJKU ETERYCZNEGO (opcjonalnie) - nadaje zapach. Warto skorzystać np. z olejku z drzewa herbacianego, który dodatkowo ma działanie antybakteryjne (można dodać również do wersji dezodorantu w proszku).

Przepis:
Sodę oczyszczoną i skrobię kukurydzianą łączymy w proporcji 1:1 (czyli np. łyżka sody + łyżka skrobii). W zależności od tego ile chcemy przyrządzić dezodorantu, na 2 łyżki proszku (soda+skrobia) dodajemy ok. łyżkę płynnego oleju kokosowego.
Dodajemy kilka kropel olejku eterycznego i mieszamy. Możemy ugniatać paluszkami, by lepiej rozrobić.
Po rozmieszaniu formujemy kształt (najwygodniejsza jest kuleczka) lub upychamy do zużytego pojemniczka po dezodorancie w sztyfcie.
 Wkładamy do lodówki, by stwardniał. 
Po wyciągnięciu z lodówki można normalnie z niego korzystać

Po rozrobieniu powinien mieć taką konsystencję, by móc z niego uformować jakiś kształt:

  
Można przechowywać w lodówce, będzie wygodniejszy w użytkowaniu
Wykorzystaj go w okresie od 3-4 miesięcy.

Oleju kokosowego nie możemy zastąpić innym, ponieważ jest to jedyny olej, który w temperaturze niższej niż 25st. zmienia postać z płynnej w stałą. 

Tak przyrządzony antyperspirant można wykorzystać również jako dezodorant do potliwych rąk i stóp.
 

czwartek, 10 stycznia 2013

Matujący krem z glinką (z minerałami)


Ten krem jest jednym z moich ulubionych - do przyrządzenia w błyskawiczny sposób. Świetnie matuje cerę w ciągu dnia. Bardzo fajnie działa na skórę - po przebudzeniu wygląda lepiej, jest promienna, mięciutka i gładka.

W momentach kiedy nie korzystałam z OCM miałam mały problem ze świecącym nosem, a ten krem idealnie sobie z nim radził. Mnie osobiście daje kilkugodzinny efekt - później wystarczy tylko przyprószyć nos glinką (zwyczajnie pędzelkiem, jak normalny puder) i z miejsca świecenie ustępuje na dłuższy czas.

Glinka jest idealna do walki z niedoskonałościami skóry. Każdy jej rodzaj ma jednak szereg innych zalet:

GLINKA BIAŁA
Jedna z najdelikatniejszych glinek i z tego względu polecana dla skóry delikatnej, wrażliwej, suchej i dojrzałej. Dzięki zawartości glinu ściąga pory i absorbuje nadmiar sebum, co sprawia, że z powodzeniem może być używana także dla wrażliwej cery tłustej i mieszanej. Stosowana regularnie jako maska oczyszcza i wygładza, łagodzi podrażnienia oraz poprawia koloryt skóry. 
Glinka biała ma właściwości ściągające, gojące i zabliźniające. Łagodnie ściąga pory, rewitalizuje, odświeża, odżywia i wygładza cerę. Glinka przeznaczona do pielęgnacji cery normalnej oraz suchej, delikatnej, wrażliwej lub zmęczonej ze zmarszczkami.

GLINKA ZIELONA
Znajduje zastosowanie przede wszystkim w pielęgnacji cery tłustej i trądzikowej. Posiada silne własności odtłuszczające, matujące, oczyszczające i lekko złuszczające skórę. Działa przeciwzapalne, przyśpiesza gojenie skóry, mineralizuje ją i oczyszcza z toksyn.
Glinka zielona ma wspaniałe właściwości dezynfekujące, absorpcyjne i gojące. Doskonale leczy trądzik, wypryski, wrzody, pielęgnuje i regeneruje zmęczoną cerę również podczas leczenia, odkażając ją i wzmacniając. Odżywia zmęczoną cerę, zmniejsza i zapobiega zmarszczkom.

GLINKA ŻÓŁTA
Znajduje zastosowanie przede wszystkim w pielęgnacji cery tłustej, mieszane i trądzikowej. Posiada cechy charakteryzujące glinkę różową i zieloną - odtłuszcza, matuje i oczyszcza. Działa przeciwzapalne, przyśpiesza gojenie skóry, remineralizuje ją i oczyszcza z toksyn. Działa odtłuszczająco i ściągająco, bakteriostatycznie (bakterie gram dodatnie). Stymuluje cyrkulację krwi, eliminuje toksyny i zanieczyszczenia. Łagodnie złuszcza martwe komórki i oczyszcza skórę - dostarcza jej cennych minerałów. Przy okazji stymuluje naturalny system regeneracji. Ujędrnia, wygładza i witalizuje skórę, rozjaśnia i wyrównuje jej koloryt.

GLINKA CZERWONA
Glinka czerwona znajduje zastosowanie w pielęgnacji cery tłustej i normalnej. Działa delikatnie odtłuszczająco i łagodniej ściąga pory niż glinka zielona. Polecana jest dla cery z trądzikiem różowatym, zapobiega także rozszerzaniu się naczynek krwionośnych. Remineralizuje skórę, oczyszcza z toksyn.
Leczy i łagodzi trądzik różowaty, zapobiega także pękaniu naczynek krwionośnych. łagodnie ściąga pory i wygładza skórę. W rezultacie skóra staje się świeża, gładka i aksamitna o brzoskwiniowym zabarwieniu. Systematyczne stosowanie glinki czerwonej zapewni obkurczenie i uszczelnienie naczynek krwionośnych. Szczególnie dobrze działa na skórę tłustą i mieszaną, a jednocześnie wrażliwą.

GLINKA RÓŻOWA
Bardzo delikatna glinka różowa jest połączeniem dwóch różnych naturalnych glinek: białej i czerwonej. To mieszanka, składająca się z 2/3 z glinki białej i 1/3 glinki czerwonej. Takie połączenie daje delikatną kompozycję glinki różowej, z zachowaniem wszelkich atrybutów glinek czerwonej i białej. Glinka różowa ma właściwości zabliźniające, dezynfekujące i wygładzające. Daje efekt ściągający, wzmacniający, a jednocześnie kojący i odprężający. Przeznaczona do pielęgnacji skóry wrażliwej i delikatnej, również ze skłonnościami do alergii i podrażnień.

GLINKA MAROKAŃSKA (ghassoul/rhassoul)
Wykazuje działanie silnie oczyszczające i wygładzające. Przeznaczona do cery mieszanej, tłustej oraz trądzikowej. Doskonale usuwa sebum z powierzchni skóry, przy czym nie powoduje uczucia wysuszenia i podrażnienia. Skóra jest wyjątkowo oczyszczona, wygładzona, matowa, a cera wygląda zdrowo. Dla osób z problemem przetłuszczającej się cery i skłonnością do wyprysków, a także dla cer dojrzałych (efekt liftingu). Działanie glinki Ghassoul polega na absorpcji zanieczyszczeń (Ghassoul charakteryzuje wyjątkowa absorpcyjność: 15g glinki jest w stanie wchłonąć 25 ml wody). Obrazowo mówiąc, glinka działa jak bibuła.

W związku z tym co napisane zostało powyżej, połączenie glinki z kremem może spowodować po pewnym czasie rozwarstwienie się, mówiąc dokładnie - po wymieszaniu kremu z glinką i odczekaniu pewnego czasu, może wytrącić się woda zawarta w kremie. Wystarczy jednak przemieszać ją ponownie i użyć jak co dzień.

PRZEPIS:

Na 50ml kremu dajemy łyżeczkę glinki w proszku (ok 2-5ml) - możemy dodać więcej, jednak wiem z doświadczenia, że po wyschnięciu może zrobić się nam maska na twarzy, więc polecam ilość "bezpieczną". Być może ilość ta zależy od natłuszczenia cery - eksperymentuj więc :) 
Możemy dodać też kilka kropli witaminy A i E (polecam TOKOVIT, ponieważ jest to firma, która jako jedna z nielicznych nie produkuje witamin syntetycznych, ale takie, które mają naturalne pochodzenie). Mieszamy dokładnie.


Osobiście korzystam z glinki marokańskiej - nadaje cerze delikatnej barwy beżu, a przy okazji minerały w niej zawarte świetnie działają na skórę. Po dłuższym stosowaniu cera staje się gładka, znikają zaczerwienienia. 

Wskazanym jest nie wmasowywać zbyt długo kremu, ale szybko rozsmarować go na skórze i pozostawić do wyschnięcia. Może pojawić się lekkie uczucie ściągnięcia, jednak mija z czasem, gdy cera nieco się przetłuści. Możesz używać mieszanki również na wybrane partie, które w ciągu dnia najszybciej się przetłuszczają.

Polecam Wam używanie jak najbardziej łagodnego kremu, który jest dopasowany do Waszej cery - najlepiej by był to krem dla dzieci z atestami lub samorobiony bez zapychających składników. 
Niestety nie mam jeszcze przepisu na krem własnej produkcji, dlatego korzystam ze sprawdzonych marek jak Babydream (dostępne tylko w Rossmanie) lub "Johnson's baby - krem intensywnie pielęgnujący. Są to kremy, które sprawdziłam i nadają się nawet do cery bardzo wrażliwej ze skłonnością do pękania naczynek. Póki co najlepiej sprawuje się u mnie Johnson's.
 
Podzielcie się wrażeniami po użyciu :)


wtorek, 2 października 2012

Sposób na nadmierne owłosienie

Dziś bardzo krótki post na temat nadmiernego owłosienia. 
Znamy wiele naturalnych metod - jak nitkowanie, czy depilacja 
pastą cukrową (które opiszę za jakiś czas). Jednak istnieje także 
inna, mniej znana metoda, z której korzystają Hinduskie 
kobiety, które posiadają zwykle ciemną karnację i widoczne 
nadmierne owłosienie.

Jest to Ajuwerdyjska technika zwalczania nadmiernego owłosienia. Wymaga dużo cierpliwości i czasu, ale powoduje z czasem jego zanik i osłabienie.

Zwróć uwagę na partie ciała, które są najbardziej wystawione na pocieranie (tj. wewnętrze strony rąk, dłonie, zgięcia łokci i kolan). Metoda ta działa na tej samej zasadzie - pocierania i osłabiania cebulek włosa.
Mieszamy gram mąki z kurkumą i taką mieszanką nacieramy
miejsca, z których chcemy pozbyć się meszku (efekt peelingu jest praktycznie nieodczuwalny).

Wymaga regularnego stosowania przez ok 5 minut dziennie, codziennie.
Ta metoda nie usuwa na stałe włosków, lecz wyciera je i sprawia, 
że odrastają bardzo wolno. 


UWAGA! Post edytowany z powodu braku informacji nt. sposobu stosowania.
Efekty dostrzeżesz po kilku tygodniach/miesiącach regularnego stosowania - dopiero wtedy włoski będą słabnąć, rozjaśniać się i staną się mniej widoczne. Nie zauważysz efektu po kilku zastosowaniach.

czwartek, 13 września 2012

Ciasteczka owsiane z masłem orzechowym (i czekoladą)

Każdy z nas lubi czasami pogrzeszyć :) Dlatego chciałabym podzielić się z Wami moim ulubionym przepisem na ciasteczka owsiane z masłem orzechowym ...to więcej niż niebo w gębie! Przepis pochodzi z TEJ STRONY jednak jest nieco zmodyfikowany przeze mnie, aby był bardziej dietetyczny :)

Jest banalnie prosty w wykonaniu. Mogę zdradzić Wam swój sekret jeśli chodzi o masło orzechowe :) Nie dodaję kupnego ze sklepu, ale mielę po prostu orzeszki ziemne (solone) w elektrycznym młynku do kawy (póki co tylko taki mam :D) na gładką leistą masę. Orzechy są tłuste, więc Wam z pewnością również się uda.

Póki co, pozwoliłam sobie zapożyczyć zdjęcia ze strony autorki - przy kolejnej produkcji postaram się zrobić i dodać swoje :)
A oto cały sekret tych pysznych ciasteczek:


Składniki:

  • 55 g masła/margaryny
  • 125 g mąki orkiszowej lub owsianej (można zastąpić ją pszenną, ale ciastka będą dużo bardziej tuczące)
  • ¾ łyżeczki sody oczyszczonej
  • ½ łyżeczki soli (jeśli zmielicie orzeszki solone wg. mojej wskazówki, sól nie będzie już potrzebna)
  • 115 g płatków owsianych (najlepiej górskich, nie błyskawicznych)
  • ok 80-100 g fruktozy (lub stewii, w ostateczności można zastąpić 135g cukru, ale nie będą dietetyczne :))
  • 115 g masła orzechowego (ja daję nawet o pół porcji więcej i jest super :))
  • 1 jajko
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • czekolada pokrojona w małe kawałki lub groszki czekoladowe ( w bardziej dietetycznej wersji można zastąpić ją np. suszoną żurawiną lub gorzką czekoladą powyżej 70% kakao)
Przygotowanie:
  1. Masło umieścić w małym rondelku i topić je regularnie mieszając, aż zacznie brązowieć i pienić się (ok. 2-3 minut). Odstawić na ok. 10 minut.
  2. Przesiać do miski mąkę, sodę oraz sól. Dodać płatki owsiane i wymieszać.
  3. Cukier (fruktozę) ubić wraz z masłem orzechowym (ok. 1 minuty), a następnie dodać do tego lekko ostudzone brązowe masło (to, które uzyskaliśmy po stopieniu masła zwykłego).
  4. Dodać jajko i ekstrakt z wanilii i dokładnie zmiksować.
  5. Następnie, cały czas ubijając (na wolnych obrotach), dodać mieszankę mączno-owsianą.
  6. Na koniec wmieszać kawałki czekolady.
  7. Z uzyskanej dość gęstej masy tworzyć kulki wielkości orzecha włoskiego i spłaszczając je układać na przygotowanej wcześniej blasze.
  8. Piec w nagrzanym do 190 stopni piekarniku przez ok. 6-8 minut, aż do zezłocenia. (ja robię 2 razy większe kuleczki i piekę 10 min - 5 na górze i 5 na spodzie)
  9. Studzić na kratce.
Przygotowana masa może wyjść Wam dosyć sypka, ale spokojnie da się ulepić z niej kuleczki. W razie potrzeby można wrzucić dodatkowe jajko. Smacznego! :)

środa, 5 września 2012

Żelatynowe plasterki na wągry


Swego czasu krążąc po sieci w poszukiwaniu informacji nt. Pozbycia się wągrów, wpadłam na genialny przepis, który z całego serducha Wam polecam :)

To maska przygotowana z żelatyny i mleka. W zależności od tego ile potrzebujemy mieszanki, możemy wsypać różną ilość składników, ale na okolice nosa i brodę, wystarczą ilości podane niżej.



Potrzebujemy:

- 1 łyżeczkę żelatyny
- 1 łyżeczkę mleka
- oczywiście samą łyżeczkę :P
- i małe naczynko do wymieszania składników

Pamiętaj o terminie przydatności składników!
  1. Mieszamy żelatynę z mlekiem w naczynku. Następnie DELIKATNIE podgrzewamy mieszankę w mikrofali lub w inny sposób, nie doprowadzając do wrzenia.
  2. Na DOKŁADNIE oczyszczoną z makijażu i zabrudzeń twarz, nakładamy mieszankę palcami bądź pędzelkiem (który najlepiej poświęcić jedynie do tego celu) tak by dotarła dokładnie do każdego zakamarka. Ważne jest by była ona świeżo przyrządzona, ponieważ zastygnięta do niczego już nie posłuży, a odgrzewana ma mniejszą skuteczność.
  3. Czekamy do całkowitego jej zastygnięcia – dłuższe jej trzymanie nie ma żadnego znaczenia, ponieważ nie ma ona wartości odżywczych. Powoli, ostrożnie ściągamy całość.
  4. Po zakończonym zabiegu, koniecznie zanurz ściereczkę w bardzo bardzo zimnej wodzie i przyłóż ją na parę chwil do twarzy, by zamknąć otwarte pory.
Przed nałożeniem mieszanki nie rób żadnych zabiegów otwierających pory (parówek itp.), ponieważ nałożenie ciepłej mieszanki wystarczająco je otworzy.

Przeciwwskazania:

  • Zabieg można powtarzać wedle potrzeb, jednak odradzam stosować go częściej niż raz na tydzień (a nawet dwa), ponieważ ma naprawdę mocne działanie – dosłownie wągry przyklejają się do odklejonego plasterka.
  • Nie zaleca się też stosowania mieszanki na całą twarz i na aktywne pryszcze, ponieważ ma silne działanie, może podrażniać i szczypać. A już przede wszystkim unikać kontaktu w włosami i brwiami – ciężko usunąć ją później bez wyrwania włosów ;)
  • Osoby z cerą naczynkową nie powinny jej stosować, ponieważ tego typu cerze wysoka temperatura nie służy.

Dajcie znać, czy jesteście zadowolone z efektów, ja jestem zachwycona :)

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Roślinne farby do włosów

Kobiety łamią sobie głowy jak naturalnymi sposobami osiągnąć wymarzony kolor włosów – rozjaśnić je, przyciemnić czy zakolorować. Na każdym forum choć raz pada pytanie o naturalne metody. 
Mam dziś dla Was krótką listę roślin, które pozwolą Wam zmodyfikować Wasz kolor włosów.

Farby roślinne nie oddziałują negatywnie na strukturę włosa, działają tylko na jego zewnętrzną powłokę i dodatkowo go pielęgnują. Barwniki te jednak nie są na tyle trwałe, by całkowicie zmienić naturalny kolor – mogą go jedynie pogłębić, czy zmodyfikować. Ale w tym rzecz – by osiągnąć naturalny efekt, prawda? :)

Na piedestale tej grupy znajduje się oczywiście HENNA - znany już chyba każdemu uniwersalny barwnik. Nie będę w związku z tym rozpisywać się na jej temat :) Zajmijmy się więc resztą i zanim zaczniemy ważna informacja:
Każdy barwnik trzeba dostosować do własnych potrzeb - czyli ilość „farby”, czas działania w celu osiągnięcia zamierzonego efektu i warto pamiętać, że ciepło zawsze wzmacnia działanie zabiegu.

WŁOSY JASNE

Barwnik z korzenia rabarbaru
Korzenie rabarbaru zmielić w młynku. Do włosów półdługich wystarcza 1 filiżanka proszku. Sproszkowany rabarbar wymieszać z sokiem z cytryny lub naparem rumianku i gorącą wodą, aby powstała dająca się łatwo rozprowadzić papka. Przy suchych włosach dodać trochę oleju lub żółtko. Odstawić na parę minut, aby naciągnęło, po czym ewentualnie dolać trochę gorącej wody, aby uzyskać pożądaną konsystencję. Papkę nałożyć na świeżo umyte, wilgotne włosy. Głowę przykryć czepkiem i owinąć ciepłym ręcznikiem. Trzymać w cieple przez 30-60 minut.

Barwnik z rumianku
Dla rozjaśnienia włosów rumiankiem trzeba sporządzić jego szczególnie mocny napar - 4 łyżki stołowe rumianku na 2 filiżanki wrzącej wody - i odstawić na przynajmniej 20 minut. Następnie zioła odcedzić, a płyn rozmieszać z glinką kaolinową tak, aby powstała pasta. Pastę tę rozprowadzić we włosach przy ich nasadzie, a następnie rozczesać grzebieniem na całą długość włosa i zostawić tak na 20-60 minut. Uzyskany efekt rozjaśniający zależy od czasu farbowania, ale także i od tego, w jakim stopniu porowate są włosy, a więc od ich indywidualnej struktury. Oczywiście czym dłużej farba ta trzymana jest we włosach, tym mocniejszy jest efekt rozjaśniający.

WŁOSY CIEMNE

Barwnik ze świeżych zielonych łusek orzecha włoskiego

Sporządzić napar z łusek orzechów. 

Jeżeli dysponujemy tylko ususzonymi łuskami orzecha, to należy je najpierw zmielić. Do uzyskanej mączki dodać trochę czarnej henny, oleju i octu owocowego i zalać gorącą wodą w takiej ilości, aby powstała papka. Papkę tę należy nałożyć na świeżo umyte włosy na 20-40 minut, przykryć czepkiem i owinąć ciepłym ręcznikiem. Na zakończenie włosy jeszcze raz umyć.

Barwnik z szałwii
Gdy włosy zaczynają siwieć czy nawet gdy są już całkiem siwe, spróbuj zafarbować je liściem szałwii. W tym celu należy sporządzić silny napar z 4 łyżek stołowych szałwii i 2 filiżanek wody. Jeżeli zamiast wody użyje się gorącej herbaty, uzyska się w efekcie jeszcze lepszy ciemniejszy odcień. Wmasowując uzyskany płyn codziennie w korzonki włosów, będzie można już niedługo stwierdzić pozytywny efekt tej metody przyciemniania siwego włosa. Gdy pożądany kolor włosów został osiągnięty, wtedy wystarczy stosowanie naparu z szałwii raz na tydzień.

Barwnik z kwiatów róży
W odległych krajach niektóre kobiety używają silnego wywaru z kwiatów róży jako płukanki-środka farbującego. Nadaje on włosom głęboki czerwonawy połysk (1 garść kwiatów na 1/2 litra wrzącej wody).

Jeśli znasz inne sprawdzone sposoby, które w 100% w naturalny sposób pomogą w zafarbowaniu włosów, podziel się z nimi pod artykułem. Pozdrawiam :)

piątek, 10 sierpnia 2012

Gęsty "Kubusiowy" sok domowej produkcji

Lubicie gęsty marchwiowy sok? Ten „Kubusiowy”? Ja za nim przepadam, zwłaszcza, że dziś możemy stworzyć go domowym sposobem bez konserwantów i sztucznych barwników :) Przepis jest banalny i pełen witamin.

Na 1 litr soku potrzebujemy:
300g marchewki
3 łyżki fruktozy (lub odrobina suszonej stewii, a w najgorszym wypadku cukier ;))
200 ml wody
2 szklanki ulubionych soków (najlepiej świeże) – z jabłek, pomarańczy lub inne – najlepiej kwaśne

Jeśli chcesz zrobić sok z samej marchwi, przygotuj 700ml wody i 1/3 łyżeczki kwasku cytrynowego zamiast soków.

Przygotowanie:
Marchewki gotujemy przez około 20 minut (lub dłużej) – musimy je rozgotować, by zrobiły się miękkie.
Do blendera wsypujemy fruktozę (stewię/cukier) i wrzucamy ostudzoną lekko marchewkę w kawałkach. Miksujemy wszystko na gładką masę. Jeśli masa jest bardzo gęsta możemy dodać przygotowaną wcześniej szklankę wody. Miksujemy wszystko ponownie. Masa powinna być gęsta, ponieważ będziemy rozcieńczać ją jeszcze przygotowanymi sokami. The end.

Regularne picie soków, które zawierają beta-karoten dodatkowo poprawia koloryt cery, więc w prosty sposób można łączyć przyjemne z pożytecznym :)
Dodatkowo picie 2 szklanek dziennie soku z marchwi, bardzo dokładnie oczyszcza organizm z zalegających w układzie pokarmowym złogów.
 
;